|
Jaśkowice to wieś należąca do gminy Skawina. Stanowi część powiatu krakowskiego, a więc i województwa Małopolskiego. Jej położenie geograficzne jest dosyć atrakcyjne. Od północnej strony miejscowość ta dotyka Wisły w miejscu, gdzie rzeka tworzy malownicze zakola, a na jej przeciwnym brzegu pięknie rozlokował się Czernichów. Równoleżnikowo przecinają wioskę trzy jakże ważne arterie; kanał Łączany – Skawina, linia kolejowa Oświęcim – Kraków Płaszów i droga krajowa nr 44. Łatwo więc stąd dotrzeć do niedalekiej Skawiny /ok.11 km/, czy położonego nieco dalej Krakowa /ok.25 km/. Południowym zwieńczeniem Jaśkowic jest Góra Jaśkowicka /272 m.n.p.m. /. Podobnie jak Wisła stanowi naturalną granicę między Jaśkowicami a Czernichowem, tak również to dosyć okazałe wzniesienie w sposób naturalny oddziela Jaśkowice od Paszkówki. Jaśkowice liczą sobie 1083 mieszkańców / stan na listopad 2006/. Mimo, że są to tereny wiejskie, niewielu ludzi trudni się tu rolnictwem. Większość mieszkańców znajduje źródła utrzymania w działalności pozarolniczej. Pisana historia Jaśkowic sięga 1274 roku. Wtedy to w dokumencie wystawionym przez księcia Bolesława Wstydliwego pojawiło się słowo Trebol. Tym mianem określano wówczas ziemie należące do rycerzy z rodu Radwanitów tworzące tzw. Korytarz Radwanicki. Były to tereny rozciągające się od Wisły na wysokości Czernichowa w kierunku południowym aż po górę Żar i górę Lanckoronę, u podnóża których istniała wieś Brody. Z czasem z korytarza Radwanickiego wyodrębniały się kolejne wioski, a wśród nich również Jaśkowice. Sama nazwa Trebol przetrwała do czasów współczesnych w postaci słowa Trzebol. Tak nazywa się obecnie w języku potocznym część Wielkich Dróg od strony zachodniej. Nazwa Jaśkowice pojawiła się po raz pierwszy w 1363 roku. Wtedy to w jednym z dokumentów zapisano, że Iascowice położone są w Ziemi Krakowskiej „iuxta fluvium Wyslam inter Raduanos”, czyli pośród dóbr Radwanitów. Był też dokument wystawiony w tym czasie w kancelarii królewskiej / panował wtedy król Kazimierz Wielki/ w którym wymienione były imiona trzech braci – Gaweł, Sądek, Jaszek – właścicieli Jaśkowic, dziedziczących tę wioskę po wywodzącej się z rodu Radwanitów matce. Pod względem organizacji kościelnej należały zapewne Jaśkowice od początku swojego istnienia do parafii Pobiedr. Z czasem wioska Pobiedr stała się przysiółkiem Paszkówki. Zmieniła się w związku z tym nazwa parafii. Przestała istnieć parafia Pobiedr, pojawiła się w dokumentach parafia Paszkówka.
Po kilkusetletniej przynależności Jaśkowic do wymienionej wyżej parafii, nastąpiła w roku 2006 zasadnicza zmiana. Z dniem 1.09.2006 roku utworzona została parafia Jaśkowice. Nie stało się to przypadkowo. W Jaśkowicach zawsze były widoczne przejawy kultu religijnego i daleko zaawansowanej pobożności mieszkańców wioski. Odzwierciedleniem tego były i są istniejące na terenie wsi kaplice i krzyże przydrożne oraz odbywające się przy nich religijne obrzędy i uroczystości. Szczególne znaczenie miała w tym zakresie mała kaplica usytuowana w pobliżu dworu. Wszystko wskazuje na to, że wybudowano ją pod koniec dziewiętnastego stulecia. W1892 roku dworskie posiadłości w Jaśkowicach zakupiła rodzina Zubrzyckich. Antoni Zubrzycki był lekarzem i postanowił założyć w tej miejscowości uzdrowisko. Do kuracji wykorzystano wypływającą z pobliskiego źródła wodę siarczano – żelazistą ze względu na jej lecznicze właściwości. Wśród kilku uzdrowiskowych pawilonów stanęła również mająca służyć kuracjuszom kaplica. Leczący się tu księża mieli możliwość odprawiania Mszy Świętych. Uzdrowisko po kilkunastu latach działalności podupadło i straciło rację dalszego istnienia. Zniknęły też z powierzchni ziemi niektóre pawilony lecznicze. Kaplica jednak przetrwała i okazała się dla miejscowej ludności bardzo przydatna. W 1955 roku postanowiono, że w każdą niedzielę będzie w niej odprawiana Msza Święta. I tak było do 1985 roku. Wtedy to dworska niewielka kaplica przestała istnieć. Nie stało się to jednak dla mieszkańców wioski powodem do zmartwienia, bo dokładnie na jej miejscu powstała nowa obszerna kaplica stając się powoli coraz bardziej wygodnym miejscem do modlitwy dla mieszkańców Jaśkowic. Właściwie to słowo „kaplica” nie bardzo już pasowało do tej okazałej budowli, którą ze względu na wielkość i wygląd zaczęto nazywać kościołem. I rzeczywiście, doszło w końcu do tego, że nowo wybudowana kaplica w Jaśkowicach stała się parafialnym kościołem pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła. Jej pierwszym proboszczem został ksiądz Teofil Rapacz. Coraz mniej ludzi pamięta starą uzdrowiskową kapliczkę pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej i odprawiane w niej niedzielne nabożeństwa. Była murowana, z wieżyczką. Można się było w niej dopatrzeć cech charakterystycznych dla stylu gotyckiego. Niektórzy twierdzili, że stanowi coś w rodzaju miniaturki kościoła w Pobiedrze. W latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku ówczesny proboszcz, ksiądz Franciszek Kisiel napisał w swoim opracowaniu historii parafii, że w drewnianym ołtarzu kaplicy w Jaśkowicach znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej /podarowany podobno przez rodzinę Leśniaków/. Oprócz tego na stanie posiadania były 4 drewniane lichtarze i dwa krzyże /jeden drewniany drugi metalowy/. Wspomina się jeszcze w tym opracowaniu zamontowany na wieżyczce dzwonek. Wyglądało to wszystko nadzwyczaj skromnie, można by nawet powiedzieć, że ubogo. Ale ksiądz co niedzielę przybywał przywożony przez długie lata furmanką zanim upowszechniły się pojazdy samochodowe. Przychodzili też wierni, którzy jakże licznie gromadzili się na niedzielnych nabożeństwach. Niewielu z nich mieściło się w ciasnej kapliczce. Większość musiała pozostać na polu i modlić się pod „gołym” Niebem, niezależnie od warunków pogodowych – w letniej spiekocie, wśród jesiennych wichrów i ulewnych nieraz deszczów, w śnieżnych zadymkach i przy siarczystych czasami zimowych mrozach. I pomimo wielu przeciwności i niedogodności przychodzili na tę „polową” prawie, że Mszę Świętą wierni, przybywał z Paszkówki ksiądz i był zawsze do dyspozycji Pan Kęska, właściciel gruntu na którym stała kaplica, który w razie potrzeby był klucznikiem, sprzątającym, kościelnym, nieraz z konieczności ministrantem, chodził z tacą „po składce”, intonował podczas nabożeństw pieśni…
Wiele pięknych zdarzeń związanych z kultem religijnym w Jaśkowicach czeka jeszcze na przypomnienie i opisanie. Wielu ciekawych i zasłużonych pod tym względem ludzi i wiele niezwykłych miejsc. Jak choćby kaplica przy drodze ze swoją niezwykłą historią i cudnymi plenerowymi odpustami na uroczystość Matki Boskiej Anielskiej i maleńkie kapliczki na drzewach i krzyże przydrożne… i ludzie modlący się, śpiewający majowe Maryjne pieśni, uczestniczący w nabożeństwach Różańcowych, Drogach Krzyżowych, organizujący uroczyste przyjęcia wędrującego po naszej ziemi cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Bo właśnie to wszystko razem wzięte w dużym stopniu przyczyniło się do tego, że znajdująca się w Jaśkowicach filialna kaplica stała się ważnym kościołem parafialnym zaś wierni z tej wioski wraz z mieszkańcami Łysej Góry – przysiółka Bęczyna stali się żywym lokalnym Kościołem.
Niektóre źródła wiadomości: - Ksiądz F. Kisiel – Zarys dziejów parafii Pobiedr - Julian Zinkow – Wokół Kalwarii Zebrzydowskiej i Lanckorony. - Słownik historyczno-geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu /PAN/ Opracował: Wiesław Czubaj
|